wtorek, 24 stycznia 2012

wyjątkowe buty, które nauczą twoje dziecko tańca

Dancing Shoes czyli taneczne buty są dosyć śmieszne w wyglądzie i trudno było by je nosić po mieście nie wzbudzając zainteresowania. Jednak jeżeli miały by pomóc dziecku w nauce tańca to kształt chyba nie ma najmniejszego znaczenia. Im dziwniejsze tym bardziej podobają się dzieciom ;p


Moim zdaniem to kolejny chwyt reklamowy dla rodziców. Wiadomym jest przecież, że większość z nas nie oszczędza na swoich dzieciach, a  firmy tylko to wykorzystują tworząc coraz to nowsze nowinki dla dzieciaków, które szczerze? Nie są w cale tanie.

Śmieszne owoce

Nie macie co robić, może pobawcie się owocami i stwórzcie sobie i swoim pociechą coś wyjątkowego do jedzenia :) Owoce są znacznie atrakcyjniejsze w takich kreacjach, nieprawdaż?












czwartek, 17 listopada 2011

Ślub z facetem, który ma dzieci


Witaj Moja Droga,
Widzę, że również masz dziecko i męża i jesteś po różnych przeżyciach więc może mi coś doradzisz. Z moimi koleżankami nawet nie mam jak porozmawiać bo wszystkie jak na razie nie myślą o stałych związkach,a co dopiero o założeniu rodziny.
Mam 27 lat i nazywam się Alicja. Jestem zaręczona po raz pierwszy w życiu.
Zaręczyłam się z mężczyzną o 10 lat starszym ode mnie. Ma on troje dzieci w wieku 10, 8 i 7 lat.
Jesteśmy ze sobą od czterech lat i myślimy coraz poważniej o tym, aby wsiąść ślub i razem zamieszkać. Jednak jest on związany dosyć mocno ze swoją byłą żon
ą, łączą ich przecież dzieci. Po mimo tego, że osobno mieszkają to starają się razem wychować swoje potomstwo.
Jest on wspaniałym człowiekiem, ale coraz częściej zaczęłam się zastanawiać nad tym czy w jego życiu jest miejsce dla mnie i być może kiedyś dla nowego dziecka, które miałby ze mną.
Czuje się trochę zazdrosna i zaniedbywana ponieważ strasznie dużo czasu poświęca swojej byłej rodzinie, a przecież chce założyć nową. Jak by pogodził czas na dwie rodziny?
Jak myślisz powinnam dalej brnąć w ten związek?

Alicja

Droga Alicjo to normalne, że Twój narzeczony dużo czasu spędza ze swoimi dzieci, gdyż rodzina to rzecz priorytetowa w życiu. Wybrałaś człowieka, który ma zobowiązania, ma trojkę dzieci i może nie wyczułaś od samego początku waszego związku jego wielkiego zaangażowania w stosunku do swojej starej rodziny przez zakochanie, może podświadomie myslałaś, że jak zostaniecie narzeczeństwem to trochę się to zmieni i przestanie z nimi tyle czasu spędzać. Z Twojego listu wnioskuje, że jest odpowiedzialnym i kochającym rodzicem i daje swoim dzieciom to co chciałabyś, aby Tobie dawał. Teraz jego była rodzina stała się dla Ciebie faktem, którego wcześniej nie widziałaś. To, że wybrałaś sobie faceta z przeszłością niesie konsekwencje, które dopiero teraz widzisz jak spędzacie ze sobą więcej czasu.
Za nim weźmiecie ślub powinnaś rozważyć kilka następujących czynników:

1. Jaki stopień zaangażowania będzie wymagał od Ciebie względem swoich dzieci.
2. Co czujesz względem jego dzieci? Czy są między wami jakieś wiezi emocjonalne?
3. Czy jesteś przygotowana na nieuniknione problemy i sprzeczki wynikające z roli "nowej żony taty"?
4. Czy jest on wstanie rozdzielić poprzednie niepowodzenia ze wcześniejszego małżeństwa z nowym związkiem z Tobą, abyś czuła się bezpiecznie w tym związku partnerskim?
5. Czy kwestia dotycząca przyszłości jego dzieci została uzgodniona?
6. Czy jego bycie rodzicem zgadzałoby się z Twoimi odczuciami rodzicielskimi?
7. Czy jego silna więź z dziećmi nie jest trochę ucieczką przed obawą niepowodzenia kolejnego małżeństwa?
8. Na koniec czy zdaje on sobie sprawę co nie poszło tak w jego pierwszym małżeństwie, aby nie powtórzyło się to w drugim?
Po rozważeniu tych faktów sama podejmij decyzję, pamiętaj o tym, że jeżeli wejdziesz w ten układ Twoje życie nie zmieni się o 180 stopni, a o 360 :)

Powodzenia Help Love

niedziela, 17 lipca 2011

Ciąża i macierzyństwo


Witaj kochana Mam na imię Ania i mam 17 lat. Jestem w 5 tygodniu ciąży. Czytałam twój post "naga prawda o cesarskim cięciu-zabieg widziany oczyma młodej mamy" i stąd wnioskuje, że także jesteś mamą. Jeżeli się nie mylę to proszę Cię bardzo, abyś napisała mi jak sobie z tym poradziłaś. ja jeszcze nie powiedziałam rodzicom, że jestem w ciąży, mój chłopak jest załamany boje się, że mnie zostawi. Boje się reakcji rodziców i tego, że nie poradzę sobie. Chodzę jeszcze do szkoły, mam ją rzucić? Jestem jeszcze młoda, jeżeli urodzę dziecko nie chce być uwiązana chce także jeszcze gdzieś czasami wychodzić. A co będzie jeżeli nie będę kochać swojego dziecka?! Proszę Cię napisz mi jak to jest, jak Ty sobie radzisz? Odpisz szybko bo chyba zwariuję!

Witaj droga Aniu
Jest mi niezmiernie miło, że do mnie napisałaś. Na początku chciałabym Ci pogratulować, tego, że zostaniesz mamą. Moim zdaniem nie ma niczego piękniejszego w życiu kobiety, dziewczyny od chwili, kiedy dostajesz w swoje ręce nowo narodzonego bobaska. Od tej właśnie chwili całe Twoje dotychczasowe życie zmienia się, ale bez obaw jest ono piękniejsze i jeszcze bardziej wartościowe niż przedtem! Będziesz miała dla kogo naprawdę żyć. Będzie Ci ono pociechą na całe życie.
Rozumiem Twoje obawy w 100%. Ja także przechodziłam to co Ty. Niepewność, obawy i lęk, który teraz czujesz nie oznaczają tego, że będziesz potem złą mamą. Instynkt rodzicielski wykształci się u Ciebie z czasem. Masz teraz niecałe 8 miesięcy na to, aby uporządkować sprawy w swoim życiu, by przygotować, godne warunki dla swojego dziecka i czas na to, aby się wyspać :)
Pierwszą sprawą od, której powinnaś zacząć to czym prędzej powiedz rodzicom o całej sytuacji. Ciąży nie da się ukryć, a czym wcześniej się dowiedzą tym prędzej przestaną być na Ciebie źli. Każdy dziadek i babcia rozpływają się na widok swojego nowo narodzonego wnuczka. Możesz w chwili o tym, gdy powiadomisz ich o swoim stanie usłyszeć różne słowa, nawet te najgorsze i przez całą ciąże mieć piekło w domu, ale uwierz mi, że jak zobaczą wnuczka zmiękną. Powinnaś być teraz twarda twoja matka lub ojciec mogą nawet zaproponować Ci aborcję, a to wszystko przez wzgląd na Twój młody wiek. Mogą ci mówić, że zmarnowałaś sobie życie, ale pamiętaj nie poddawaj się i walcz o swojego dzidziusia, gdyż Ty jesteś teraz całym jego światem! Złość Twoich rodziców z czasem przejdzie.
Drugą sprawą, którą powinnaś się zająć to twój chłopak. Porozmawiaj z nim szczerze podzielcie się wzajemnie swoimi obawami, weź go do lekarza na usg, widok własnego dzidziusia zmiękcza mężczyznę, a poczekaj na moment, w którym go zobaczy po urodzeniu, to dopiero będzie dla Ciebie wydarzenie, jak masz normalnego faceta to od razu się zakocha w waszym dziecku! Powiecie jego rodzicom oni także muszą widzieć, być może w przyszłości to oni będą Twoją największą podporą.
Po trzecie musisz iść do ginekologa, teraz regularnie będziesz go odwiedzała, zrób to czym prędzej bo potem możesz mieć problemy z becikowym.
Teraz jest ciepło i są wakacje więc pamiętaj o jednym, nie opalaj się! To może zaszkodzić Twojemu dziecku! Pierwsze 2 trymestry ciąży są okresem, w którym Twój dzidziuś kształtuje swoje najważniejsze części ciała, jest to okres, w którym najłatwiej poronić więc proszę Ciebie dbaj o siebie jak najwięcej!
Ciąża to nie jest choroba, nie obawiaj się jej. Musisz po prostu zaakceptować stan rzeczy jaki jest. Nerwy szkodzą tylko dziecku. Pamiętaj ono odczuwa Twoje emocje, kiedy Ty płaczesz, Twoje dziecko także płacze! To jest zdumiewające prawda?!
Twoje życie nie skończy się kiedy urodzisz dziecko, przejdzie po prostu w inny etap. Na początku nie będziesz mogła dużo wychodzić bo jeżeli będziesz karmiła piersią to po 2,3 godzinach Twoje piersi będą Cię tak bolały, że zwariujesz. Ponadto w pierwszych 2 miesiącach będzie Cię ono potrzebowało najbardziej, gdy będziesz się oddalała lub wychodziła będzie za Tobą tęskniło, będzie chciało z tobą spać, być przy Tobie cały czas.Nie oznacza to, że nie masz w ogóle nie wychodzić z domu wręcz przeciwnie zostaw małego i idź na krótki czas do miasta, będąc z nim sam na sam przez 24h to zwariujesz. Jakoś po kilku dniach od porodu jak będzie ciepło będziesz mogła z nim wychodzić już na spacery. To jest dopiero zabawa!
Na początku oczywiście jest ciężko, ale jest po co się starać, uwierz mi. Sama niedługo zrozumiesz o czym mówię, Twoje życie towarzyskie nie skończy się będzie ono tylko sporo ograniczone, ale czym większy będzie bobas tym więcej będziesz mogła zrobić.
Największa głupotą jaką byś zrobiła to rzucenie szkoły! Nie rzucaj jej Twoi rodzice na pewno pomogą Ci to załatwić. Na początku może dostaniesz indywidualne nauczanie.
Odżywiaj się zdrowo, nie foruj się i nie zamartwiaj tyle grunt, aby było zdrowe. Życie Twoje się nie skończy, załamanie i frustracja szybko miną, gdy brzuszek zacznie się powiększać i poczujesz pierwszy ruch swojego maluszka.
PS pisz do mnie w każdej sprawie z chęcią pomogę i pochwal się swoim bobaskiem jak dostaniesz zdjęcie z usg! ;)

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Naga prawda o cesarskim cięciu – zabieg widziany oczyma młodej mamy

W ogólnym rozumieniu przez wielu cesarskie cięcie jest mniej inwazyjną i mniej bolesną metodą wydania potomka na świat, jednak czy jest tak rzeczywiście? Czy kobiety, które zdolne są posunąć się do dania w łapę lekarzowi za zabieg cesarskiego cięcia zdają sobie sprawę, że wcale nie pozbawiają się bólu?

Zacznijmy od samego początku. Można powiedzieć, że zabieg trwa mniej więcej godzinę, najwięcej czasu zajmuje przygotowanie, wyciągnięcie bobasa z brzucha trwa najkrócej, jeśli nie ma żadnych komplikacji.

Samo przygotowanie polega na:

- przebraniu się do operacji (czapeczka zielona i koszula zabiegowa)

- założeniu cewnika

Na bloku operacyjnym:

- zakładają ci wenflon i podają kroplówkę

- znieczulenie zewnątrzoponowe (zastrzyk w kręgosłup lędźwiowy- trochę boli, nie wolno się poruszyć, gdyż ukucie trzeba będzie powtórzyć, a to niesie ze sobą potem niepożądane powikłania), czujesz najpierw ciepło, które rozprzestrzenia się od pasa w dół, potem znieczulenie zaczyna działać, nie możesz ruszać nogami, czujesz się jakbyś była sparaliżowana.

Zaczyna się zabieg. Czujesz dotyk, ale nie czujesz bólu. Wyciągając dzidziusia z ciebie czujesz małe szarpanie, a potem dziwne uczucie pustki, gdy ci go zabiorą z wewnątrz, w sumie brzuch ci opada trochę i ciężej się oddycha. Lekarze biorą maleństwo do umycia, ważenia itp. Ciebie w tym czasie, bada chirurg, np. sprawdza macice, potem przynoszą na chwilę bobasa do ciebie, kładą go na tobie, możesz go ucałować. Znów potem go zabierają, a ciebie zszywają. Po zabiegu wiozą cie to tzw. sali wybudzeń tam leżysz około 45-60 minut, stamtąd wiozą cię na sale do twojego dzidziusia.

Niestety nic nie możesz zrobić przy swoim maleństwie, jedynie na nie patrzeć przez 12 godzin, ponieważ przez ten czas nie wolno ci się podnieść, ani podnieść głowy do góry, gdyż potem możesz odczuwać okropny ból głowy tak jakby głowa była osobną częścią ciała. Po 3 godzinach znieczulenie mija, zaczynasz czuć okropny ból, środki bólowe, które podają ci nie są zbyt silne, ponieważ potem będziesz karmiła piersią. W tym czasie twoim maleństwem zajmują się pielęgniarki, karmią go specjalnym mlekiem ze strzykawki i to jest główny minus cesarskiego cięcia! Gdy ty już będziesz mogła karmić piersią to malec nie będzie jeszcze umiał zbytnio ssać piersi, a nawet nie będzie mu się chciało jej ssać, gdyż jedzenie ze strzykawki nie wymagało wysiłku. Musisz go nauczyć pić ze swojej piersi, nieraz nawet może to trwać kilka dni i to dni okupionych łzami!

Po 12 godzinach czeka cie pierwsze wstanie z łóżka, jest to bardzo bolesne, jednak podobno każdy ma inny próg bólu, ja np. ledwo co zwlekłam się z łóżka, miałam wiele operacji i to jedną dość poważną na kręgosłup, jednak ból z cesarki był najgorszy. Rana boli, przy każdym kroku, przesunięciu się czy poruszeniu rana ciągnie i okropnie boli. Na 3 dobę twojego pobytu w szpitalu jest już dobrze, wtedy trochę kobiet zaczyna się uskarżać na ból w plecach lub ból głowy. Zazwyczaj na 4, 5 dobę wypuszczają, a szwy ściąga się na 7 dobę.

Moim zdaniem najgorsze w cesarce jest to, że podczas całego zabiegu masz świadomość tego co ci robią, czujesz jak wyciągają twoje wnętrzności (to nie boli), okropny ból, gdy mija już znieczulenie, niemożność zaopiekowania się swoim maleństwem, duże utrudnienie w karmieniu piersią (przez to, że był przyzwyczajony od początku karmieniem ze strzykawki), nie można nic jeść przez dwa dni, trzeciego dnia wchodzi dieta lekko strawna.

Osobiście, gdybym miała drugi raz rodzić to zdecydowałabym się na naturalny poród, jednak miałam położenie pośladkowe, przez co z góry wiedziałam, że będę mieć cesarskie cięcie planowane. Ból po porodzie jest okropny!